NA SPACERZE Z MIŁOSZEM, NA KAWIE Z MROŻKIEM

KULTURA/WYWIADY Autor:

Można zrobić tour meleksem po największych atrakcjach Krakowa. Można też przejechać się starą, dobrą dorożką. Są jeszcze piętrowe autobusy, trabanty i inne cudawianki dla zwiedzających. Ale można też zadzwonić do Ani Hojwy i poznać Kraków z innej perspektywy. Na przykład rowerowej.

Paula: Gdzie jest najlepsza kawa w Krakowie?

Ania: (śmiech) Zależy dla kogo. Jeżeli lubisz czytać meksykańskie powieści, to najlepsza kawa jest na Karmelickiej. Tam można też kupić kawę, którą pijał Sławomir Mrożek na przykład.

Pytam, bo jakiś czas temu byłam na spacerze kawoszy, na którym byłaś przewodniczką. Czy twoje ulubione miejsca z kawą się zmieniają, czy jednak są stałe? Odkrywasz coś nowego?

Niektóre się zmieniają. Są podobno jakieś nowe rzeczy, ale krakusy mają w sobie coś takiego leniwego, że przyrastają do pewnych miejsc, trudno im zmienić przyzwyczajenia.

A jak jest u ciebie?

Różnie, bo na przykład cieszę się, jak powstają nowe miejscówki i czasami zmieniam swoje nawyki, ale ostatnio mam czas w rozjazdach, więc raczej na kawę przychodzę do tych samych miejsc.

Skąd w ogóle pomysł na zostanie przewodniczką miejską?

To wszystko przez moich gości (śmiech). Długo udzielałam się w Hospitality Club, Couchsurfingu i w różnych innych odnogach tego samego pomysłu. Ludzie, których gościłam, zawsze mówili – „Przecież umiesz oprowadzać, po co ci te kartki”. Na początku uważałam, że to pomysł z kosmosu, ale potem szukałam jakiegoś swojego zawodu, jakiegoś miejsca i okazało się, że akurat to wypłynęło, no i zaczęło działać.

Czy uważasz, że dzięki temu znasz Kraków trochę jak własną kieszeń?

Nie mogę tego powiedzieć. Po kilku latach bycia przewodnikiem, po tych wszystkich przeczytanych książkach o Krakowie myślę, że Kraków jest trochę taką studnią bez dna. Niewiele osób może powiedzieć – „tak, znam każdy kąt”. Jeśli ktoś super się specjalizuje w historii wczesnośredniowiecznej, wtedy nie będzie na przykład znał tych nowych miejsc. Jeżeli ktoś z kolei bardziej woli hipsterskie szlaki i coś nowocześniejszego, wtedy ta historia, powiedzmy zakurzona, dla niektórych też bardzo ciekawa, jest dla nich nieatrakcyjna.

To jakie rzeczy dla ciebie są najbardziej atrakcyjne?

Może powiem, co mnie dzisiaj najbardziej ciekawi. Dzisiaj na przykład przygotowuję się do Szlaku Miłosza i wydawało mi się, że skoro Miłosz już nie żyje, nie można nic więcej powiedzieć na ten temat. Jednak te inspiracje, to źródło cały czas tryska i to dla mnie tryska filozofią przede wszystkim. Coraz bardziej widzę, że Miłosz był bardzo świadomy swej erudycji i wymagał też od swoich słuchaczy, żeby podnosili sobie cały czas poprzeczkę. On sobie podnosił i myślę, że na pewno nie powiedziałby, że wie wszystko. Kiedyś został zapytany o to, czy jest człowiekiem spełnionym i powiedział, że nagroda Nobla była oczywiście miłym doświadczeniem, ale nie czuje się spełniony. Jest coś takiego w nim i w jego poezji fascynującego. To, że jest jakaś iskra dobra, którą każdy musi pielęgnować i że jeżeli zgaśnie, zapanuje zło. On czuł oddech tego zła na swoim ramieniu. Widzę w tym naprawdę głęboką myśl teologiczną, wręcz religijną, która pokazuje Miłosza nie jako po prostu sędziwego poetę, który czyta wiersze i wszyscy go uwielbiają, tylko człowieka bardzo świadomego siebie, ale też tego, jak ważne jest dobro, jako taka wartość ponad wszystkim.

To gdzie bywał Czesław Miłosz?

W wielu miejscach, ponieważ był bardzo aktywnym, o ile oczywiście pozwalało mu na to zdrowie, uczestnikiem wszystkich wydarzeń, które działy się w Krakowie. Można go było spotkać na Plantach, bo to była droga między Rynkiem a ulicą Bogusławskiego, gdzie mieszkał. Tam, gdzie jest ławeczka Miłosza, rzeczywiście nasz poeta, który przemierzał Kraków z laseczką, odpoczywał bardzo często.

Zdarza ci się zgubić w Krakowie? Specjalnie, bądź trochę mniej specjalnie?

Tak, ostatnio zgubiłam się na ulicy Meiselsa, poszukując nowej siedziby hummusiji (śmiech).

A co w Krakowie jest takiego vintage?

Myślę, że dużo rzeczy. Nie tylko ta moda, która pojawia się w sklepach. Tu jest w ogóle klimat czegoś, co z jednej strony wydaje się być zapomniane i już znika, a z drugiej strony lgną do tego turyści z całej Polski, bo uważają, że można to znaleźć tylko w Krakowie. Myślę, że to jest po prostu atmosfera miasta.

Jak byś określiła ten klimat Krakowa?

Taki bardzo powolny, chociaż trudno mówić o powolności przed Dniami Młodzieży, kiedy wszyscy są w panice logistycznej. Jest w Krakowie taki po prostu inny rytm, inny rytm załatwiania różnych spraw, często po koleżeńsku, na piękny uśmiech. To nie zdarza się w innych miastach.

Od jakiegoś czasu mieszkasz w Poznaniu, czego krakowskiego ci tam brakuje?

Brakuje mi relacji. Innego rodzaju to są relacje. Tam jest zupełnie inna mentalność, na zasadzie – „chcesz iść ze mną na kawę, a co ja z tego mogę mieć?”, a tutaj jest – „wow, spotkasz się ze mną na kawę!” i koniec, i jakby sama ta istota spotkania jest po prostu wystarczającym powodem, żeby się zobaczyć. W Poznaniu jest troszeczkę inaczej – jeżeli się spotkamy i na przykład pójdziemy na jogę, zrobimy coś, a przy okazji pogadamy, no to to będzie wartościowy czas. A jeżeli będziemy tylko gadać, to jejku… stracimy wtedy nasz cenny czas i to będzie straszne, co dla krakowian jest po prostu super (śmiech).

Jakie jest twoje miejsce mocy w Krakowie?

To będzie straszna klisza, ale to jednak Wawel (śmiech).

Czyli ta moc czakramu!

Nie wiem, czy to jest moc czakramu, czy moc historii, czy moc świętej Jadwigi, która właśnie obchodziła jubileusz. Wawel jest jeszcze wciąż niepoznany dla nas i też jest taką ikonką Krakowa, którą zwiedzają wszyscy turyści, każdy z innego powodu. Jednak gdy wszystko cichnie, ruch turystyczny zamiera i na przykład nadchodzi listopad, tylko nie 11. listopada (śmiech), wtedy można naprawdę poczuć, że jest to niezwykłe miejsce. To w jakim stopniu ono przetrwało, też mnie fascynuje.

To jakie jest takie najbrzydsze miejsce, którego byś w życiu nikomu nie pokazała?

Nawet moje własne podwórko, które wydawało mi się zawsze nieatrakcyjne, kiedy prowadziłam bardzo lokalną wycieczkę dla sześciu osób, okazało się czymś bardzo mało poznanym. Jakiś czas później kolega mi powiedział, że robią wystawę na temat tego miejsca, że znaleźli tyle materiałów o nim… Wydawało mi się – aaaj, no co tutaj jest… kościół, trzepak i tyle. Ale okazało się, że jest tu bardzo dużo ciekawych miejsc i też ludzi, którzy tu mieszkali, z ich wrażeniami z tego, jak to wszystko się budowało, jak budowała się Nowa Huta, a z drugiej strony Czyżyny, moje miejsce. Czyżyny to Śródmieście dla Urzędu Skarbowego, a Huta dla ludzi z Krakowa, takie miejsce pomiędzy. To też wydawało mi się kiedyś nudne. Ale jest trochę tak jak z ludźmi – w każdym można znaleźć coś ciekawego, o ile się poświęci na to czas.

To Czyżyny są najbliższą ci częścią Krakowa?

Też, ale jak byłam mała, to mieszkaliśmy na Bielanach i tamte rejony również są mi bardzo bliskie.

Czy czujesz, że jako przewodniczka widzisz trochę więcej, że na przykład bardziej dostrzegasz te zmiany, które zachodzą w mieście?

Myślę, że tak, w ogóle widzimy więcej, bo wiemy, że coś się dzieje. Ale czy widzę wszystko? Nie wiem…

To jakie zmiany dostrzegasz?

Na pewno zabetonowanie miasta. W porównaniu z Poznaniem, gdzie bardzo dba się o to, żeby było dużo przestrzeni zielonych, korytarzy, żeby ludzie spędzali czas nad Wartą, mimo tych wszystkich strasznych rzeczy, które się tam dzieją, widzę, że Kraków nie dba o to zupełnie. Gdzie już mamy dowody naukowe na to, że przestrzeń dla ludzi, przestrzeń społeczna, inne jakości są ważne, nie – my tutaj dalej betonujemy, wycinamy i to jest okropne, że coraz mniej jest tej zieleni.

A jakieś pozytywne zmiany?

Na pewno nieustanny rozwój oferty kulturalnej. Oczywiście tak jest też w Poznaniu, ale to jednak zupełnie coś innego. Tutaj po prostu, no nie wiadomo, co ze sobą zrobić czasami (śmiech). Czy iść na Festiwal Miłosza, czy już kupować bilet na Festiwal Kultury Żydowskiej, czy już nie wiadomo co (śmiech).

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

eight − 5 =

Najnowsze od KULTURA

do góry

Powered by themekiller.com anime4online.com animextoon.com apk4phone.com tengag.com moviekillers.com