A NA WSCHODZIE ZWYCZAJNIEJ

AKTYWIZM/WYWIADY Autor:

Agata Maziarz – fotograf, angażująca się w rozmaite wydarzenia kulturalne, na ostatniej prostej do zostania magistrem kulturoznawstwa. Trenerka w programie Sąsiedzi 3.0. łączącym Polskę, Ukrainę i Białoruś we wspólnym celu aktywizowania społeczności lokalnych. Współorganizatorka Szkoły Muzyki Tradycyjnej w Kijowie.

Paula Raczkowska: Ostatnio na pewnym warsztacie zastanawialiśmy się, czy bycie sąsiadem jest jakąś oddzielną rolą społeczną. Czy zachowujemy się inaczej wobec sąsiada niż wobec innych znajomych?

Agata Maziarz: Jak sobie przeanalizuję moje relacje z sąsiadami czy to krakowskimi, czy to w moim rodzinnym mieście, to muszę przyznać, że są one zachowane na zasadzie prostego “dzień dobry”. Myślę, że w Krakowie jest to wynikiem częstego zmieniania mieszkania i być może braku przestrzeni do tego, żeby z sąsiadami zza ściany spotkać się gdzieś poza klatką schodową. Dawniej naturalnym stanem rzeczy było utrzymywanie kontaktu ze współmieszkańcami w obrębie jednego bloku czy kamienicy. Dziś nie zabiegamy o te relacje tak mocno, ponieważ odległości, jakie nas dzielą, nie stanowią już przeszkody i nie wpływają na naszą komunikację – możemy swobodnie pielęgnować inne znajomości. Powiedziałabym, że raczej rzadko o sobie myślimy, przynajmniej ja nie myślę o sobie jako o Agacie – sąsiadce i wobec sąsiadów zachowuję się podobnie jak wobec innych ludzi.

Szczególnie upodobałaś sobie sąsiadów trochę dalszych, zza wschodniej granicy. Dlaczego? Czy z nimi czujesz jakąś większą więź niż z osobami na przykład z innych krajów?

Nie bez znaczenia były bardzo przyjazne warunki, w jakich zapoznawałam się z osobami z Ukrainy i Białorusi. Podczas pierwszych warsztatów w ramach Pracowni Aktywności Obywatelskiej doświadczyłam wielu sytuacji i przeżyć “otwierających głowę” i skłaniających do refleksji na tematy, które były mi szczególnie bliskie. Zawsze będę z sentymentem wracać do tego wydarzenia, ponieważ bardzo wiele zmieniło w moim postrzeganiu świata. Niesamowicie ważne są też spotkania z ludźmi, które w moim przypadku przerodziły się w bardzo bliskie, przyjacielskie relacje, jakie udaje nam się utrzymywać niezależnie od miejsca, w którym przebywamy. Zacytowałabym tutaj zwrotkę z piosenki Turnaua „Bracka” – Jeśli wrażeń Cię głód zagna kiedyś na wschód, nie za długo tam chyba wytrzymasz. Lecz na wschodzie przynajmniej, życie płynie zwyczajniej. Słońce wschodzi i dzień się zaczyna. Czuję, że mojej naturze o wiele bardziej odpowiada spokojniejszy tryb życia, jaki jeszcze można spotkać na Ukrainie czy Białorusi. Kraje za wschodnią granicą są zdecydowanie mniej spopularyzowane, a bardziej tajemnicze i nieodkryte – i to mnie w nich pociąga.

A jak wyglądał twój pierwszy wyjazd z Pracowni Aktywności Obywatelskiej?

Mój pierwszy wyjazd w 2013 roku odbył się w takiej maleńkiej miejscowości pod Lwowem. Tam zastanawialiśmy się nad tym, czy bariery językowe przekładają się na zawężenie naszego świata, czy też odwrotnie – coś nowego przed nami otwierają. Ważnym elementem Pracowni, a obecnie Sąsiadów 3.0. jest to, że wszyscy uczestnicy i trenerzy z Polski, Białorusi i Ukrainy starają się mówić w swoich ojczystych językach. Z perspektywy uczestnika, który nie znał w ogóle cyrylicy i z ukraińskim czy białoruskim nie miał do czynienia wcześniej, mogę powiedzieć, że było to przeżycie niesamowite. Po kilku dniach byliśmy w stanie całkiem swobodnie komunikować się w zakresie tematu przekraczania granic, obecnej sytuacji w naszych krajach czy naszych rozmaitych doświadczeń. Porozumiewanie się w tym gąszczu języków wymagało dużego zaangażowania – trzeba było się mocno skoncentrować, żeby wszystko zrozumieć i być w stanie udzielać się w dyskusjach. Z drugiej strony jednak była to świetna forma otwarcia się i uwrażliwienia na drugiego człowieka. W sytuacjach, kiedy nie znaliśmy słów, sięgaliśmy do metod niewerbalnych, jak na przykład wizualizacje, które bardzo się sprawdziły i zachęcały do szukania kreatywnych rozwiązań. Pierwszy kontakt z sąsiadami zza wschodniej granicy był dla mnie ważnym wydarzeniem, które mocno wpłynęło na to, czym obecnie się zajmuję i interesuję. Te doświadczenia dały mi wielkiego kopa, żeby się z tymi językami jeszcze mocniej zaprzyjaźnić. Odkąd jestem trenerką, mam bardzo wiele okazji do tego, żeby współpracować z ludźmi posługującymi się ukraińskim czy rosyjskim, sama również  podejmowałam jakieś próby nauki. Jest to bardzo skuteczne, no i wychodzi mi tylko na dobre (śmiech).

No proszę, wyszły jakieś podobieństwa w językach. Czy widzisz jeszcze jakieś inne podobieństwa z naszymi wschodnimi sąsiadami?

Myślę, że wiele nas łączy w obrębie kultury i historii. W ukraińskim funkcjonuje słowo odnodumcy, które oznacza jednomyślność z drugą osobą, świetne porozumienie, niemalże bez słów. Tego też doświadczyłam z osobami z Białorusi i Ukrainy. Chociaż pochodzimy z różnych krajów, łączy nas pewnego rodzaju więź w postaci podobnego postrzegania świata.

Pracownia Aktywności Obywatelskiej przemianowała się w tym roku na program Sąsiedzi 3.0. Czy to jakaś jeszcze bardziej prosąsiedzka zmiana?

Tak. Między innymi dlatego, że już podczas pierwszych spotkań uczestnicy i trenerzy będą wspólnie wprowadzać konkretną zmianę w miejscu odbywania się warsztatów. Przykładami takich działań może być stworzenie miejskiego ogrodu społecznego czy otwartej debaty lokalnej. Będzie to dodatkowa okazja do wymiany doświadczeń i wiedzy, w jaki sposób takie przedsięwzięcia można zorganizować. Ponadto program przeznaczony jest dla osób od 18. do 35. roku życia, a to daje możliwość spotkania się ludzi już zaznajomionych z tematem aktywizacji społeczności, jak i tych, którzy dopiero stawiają w tym pierwsze kroki.

Ty również tworzyłaś takie projekty aktywizujące społeczność lokalną…

W Jędrzejowie, w moim rodzinnym mieście, razem ze znajomymi od dwóch lat organizujemy co pewien czas spotkania jam session, które cieszą się naprawdę dużym zainteresowaniem z różnych stron. Spotykają się osoby śpiewające i grające, tworzące składy improwizowane, nieraz trudne do wyobrażenia w “codziennych” warunkach, na przykład ze względu na odległy styl muzyczny. Świeższym projektem była Szkoła Muzyki Tradycyjnej, którą zrobiliśmy ze znajomymi z Kijowa, grupą Ryś. Zaprosiliśmy nauczycieli śpiewu tradycyjnego z Ukrainy Susannę Karpenko i Jewhena Jefremowa, polskiego skrzypka Michała Maziarza i Maniuchę Bikont, którzy prowadzili warsztaty wokalne i instrumentalne przeznaczone dla osób z Ukrainy, Polski i Białorusi.

Powiedz mi jeszcze – jak być twoim zdaniem takim naprawdę równym sąsiadem?

Równy sąsiad powinien mieć oczy szeroko otwarte. Niech uważnie rozgląda się wokół za tym, czego brakuje w jego otoczeniu, niech spełnia też swoje osobiste marzenia. Jeśli przeprowadza się do nowego miejsca, w którym ma bardzo fajny ogródek i chciałby w tym ogródku siedzieć, to niech zorganizuje na przykład ławkę, żeby można było do niego dołączyć. Żeby sąsiedzi z klatki niekoniecznie przychodzili ze skargą, że jest za głośno, ale tak po prostu – żeby pogadać (śmiech).

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

eighteen − 13 =

Najnowsze od AKTYWIZM

#JESTEM3SEKTOR

Jesteśmy wszędzie. Może ciężko w to uwierzyć ale organizacje pozarządowe zajmują się

AMBASADA MOIM OKIEM

Ja Stanisław… Już przeszło dwa lata działam w Ambasadzie. Najpierw funkcjonowałem bardziej

NETWORKING NA ŚNIADANIE

Walentynki za pasem… Chcesz poznać przystojnego Holendra? Albo 7 Wspaniałych? Pamiętajcie, drodzy

IDZIE LUTY PODKUJ BUTY

Kalendarz wydarzeń w Ambasadzie Krakowian powoli się zapełnia. Już dziś zapraszamy do
do góry

Powered by themekiller.com anime4online.com animextoon.com apk4phone.com tengag.com moviekillers.com