ZA MIEDZĄ CIASTKA JEDZĄ

FOTO/MIASTO Autor:

Wprowadzając się do tego zakątka na krakowskim Kazimierzu nie zdawałam sobie w pełni sprawy z jego oryginalności. Coś podpowiadało mi, że niebanalne, kolorowe szyldy kryją intrygujące historie. Nie myliłam się. Na ulicy Brzozowej się dzieje. Mieć takich sąsiadów, jakich można tu znaleźć, to prawdziwy skarb!
Miejsce bezsprzecznie ma potencjał.

Dzielnica Kazimierz doprasza się poprzez swoją historię o określenie jej punktem zetknięcia się dwóch światów. Jak słusznie podają przewodniki turystyczne i śmigający raz po raz “meleksiarze”, w obrębie jednego podwórka obcowali ze sobą przedstawiciele co najmniej dwóch tradycji. Co więcej, w styl życia sprzed stu lat (czyli wtedy, kiedy ulica Brzozowa i te przyległe do niej miały już znany nam kształt) wpisane było utrzymywanie dobrych stosunków z sąsiadami. Możemy sobie zatem wyobrazić, jak kolorowa gawiedź o różnym obrządku religijnym gromadziła się wokół prostego drewnianego stołu i omawiała najważniejsze i błahe problemy rzeczywistości. Mogli się także zbierać na zieleniejącym dziś skwerku, potocznie zwanym kółkiem, usytuowanym, można rzec, w samym sercu ulicy. Stanowi on i dziś świetne miejsce spotkań, schadzek i… działań społecznych.

Zatem, rozejrzyjmy się teraz wokół: tkankę ulicy stanowi w dniu dzisiejszym nie byle jaka mozaika lokali, a wśród nich: galerie sztuki, w tym jedna ze szkołą kaligrafii, znakomita ciastkarnia, sklep z antykami, kawiarnia ze sklepem z kawą i herbatą. Niedawno mieściła się tu także księgarnio-kawiarnia, szkoda, że jej czas na Brzozowej przeminął…

Czy istnieją wzajemne relacje i niejako zależności w tak kuriozalnym gronie? Po nawiązaniu rozmowy z osobami pracującymi lub bywającymi na tejże ulicy przekonałam się, że nie może być inaczej. Tutaj sąsiedztwo organizuje się samo.

Z inicjatywy mieszkańców i lokalnych działaczy społecznych przed kilku laty powstało Święto Ulicy Brzozowej. Możliwości działań było bardzo wiele, odbyły się warsztaty artystyczne, wspólne śpiewanie, kosztowanie pyszności czy przedstawienie teatralne. Celem tego wydarzenia było wzajemne poznanie się, odkrycie, że razem można stworzyć “coś z niczego”, spędzić beztrosko czas, w cieniu (nielicznych już na Kazimierzu) drzew. Idea była kontynuowana przez mieszkańców w kolejnych latach jako inicjatywa “Po sąsiedzku”. Czy i w tym roku będzie miało miejsce toż Święto? Żywię nadzieję, i po sąsiedzku chętnie włączę się w przygotowania.

Jako lokalna patriotka zachęcam do zawędrowania na ulicę Brzozową i rozsmakowania się w jej klimacie, nawiązywania rozmów (przy ciachu) – być może zainspirują do własnej działalności na “rodzimym” podwórku. Bo za miedzą może być pięknie i zielono i smacznie, ale kto powiedział, że i u nas nie może być wspaniale? Do dzieła.

2 Comments

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

5 × two =

Najnowsze od FOTO

OD ŚWIĘTA

Świętowanie z Ambasadą okiem wolontariusza. W Ambasadzie Krakowian nie trzeba być długo,

NIC NOWEGO POD DRZEWEM

Od Wzgórz Krzesławickich po Dębniki i od Swoszowic po Prądnik Biały oraz
do góry

Powered by themekiller.com anime4online.com animextoon.com apk4phone.com tengag.com moviekillers.com