KOLOROWE KREDKI

MIASTO Autor:

Tygodnik Nienachalny w imieniu organizatorów zaprasza do Nowej Prowincji na ul. Brackiej 3-5 w najbliższy poniedziałek 13 marca na aukcję niezwykłych obrazków autorstwa dzieci z Beninu. Narysowane kredkami z Polski, w poniedziałek trafią na aukcję. Pieniądze z licytacji zostaną w całości przeznaczone na bezpośrednią i celową pomoc dzieciom, organizowaną przez Fundację Edukacja dla Rozwoju EDU Afryka. Aukcję poprowadzi niezastąpiony Bronisław Maj. 

Zebrane pieniądze zostaną przekazane Fundacji EDU AFRYKA, która przeznaczy je na bezpośrednią i celową pomoc dzieciom (zakup pomocy naukowych, obowiązkowych mundurków szkolnych, dożywianie). Tę małą fundację założyła Barbara Kwiatek, która tak pisze nam o swoich działaniach:

Każde dziecko rysuje. Afrykańskie nie koniecznie.
Polskie dzieci od małego mają do czynienia z kredkami, mazakami, farbami, wyklejankami, plasteliną, masą solną i wieloma innymi rzeczami. Każda z nas doskonale wie, jak bardzo wszelkie kreatywne zajęcia stymulują dzieci.

Jak to wygląda w Afryce, a dokładnie w Afryce, którą znam, czyli w Beninie i w Togo?
Dzieci nie rysują! Dzieci nie malują! Dzieci nie lepią. Dzieci nie wycinają. Dzieci nie wydzierają i nie wyklejają. Jak to możliwe?? Taka jest rzeczywistość. W biednych domach nie ma ani długopisu, ani kredki ani kartki. Dzieci bawią się inaczej, najczęściej w grupie z innymi dziećmi. Całe ich życie i zabawa odbywa się na podwórku. Mają wiele ruchu. Wymyślają zabawy. Coś czasem zrobią z patyków, czasami z puszek albo z kapsli.

O rysowaniu nie ma mowy.
W szkole też nie jest lepiej. Niektóre cztero i pięcioletnie dzieci mają szczęście chodzić do „przedszkola” (Gardin d’enfants). Uczą się tam wierszyków, pląsów, podstaw higieny. W każdym razie nie rysują. Przeważająca większość dzieci rozpoczyna edukację mając sześć lub siedem lat w szkole podstawowej (Ecole Primaire). Dopiero tutaj zaczyna się kontakt dzieci ze światem rysowania i pisania. W pierwszych latach dzieci uczą się pisać kredą na małych, czarnych tabliczkach. Pojawiają się szlaczki, literki.

A gdzie rysunki? Gdzie swobodna ekspresja kolorem?
Rysunki odbywają się „pod dyktando” nauczyciela, który pokazuje w jaki sposób, według schematu, narysować coś co jest dzieciom znane. Schemat jest dosyć sztywny i prezentowany jest jako „sposób w jaki rysuje się” ….. i tu pada nazwa konkretnego przedmiotu. Dzieci więc rysują na swoich małych,  czarnych tabliczkach, białą kredą: koszyk, motykę, dom, łódź. Potem bardziej skomplikowane kształty: kozę, samochód, człowieka. Schemat jest dosyć sztywny. Dzieci często słyszą, że narysowały coś nie tak. „Nie tak wygląda koszyk na pomidory. To jest koszyk na papryczki”.

Dzieci więc uczą się schematów.
Uczą się rysować konkretne przedmioty. Nie mają okazji pracy z kolorem. W starszych klasach pojawiają się kredki, ale używane są tylko do rysowania kolorowych linii kształtu przedstawianej rzeczy. Nie ma czegoś takiego jak rysowanie na kartce. W zeszytach się pisze, ewentualnie w starszych klasach rysuje jakieś schematy ułatwiające zapamiętanie „przerabianego” materiału.

Gdy odkryłam, że dzieci nie rysują – serce mi zamarło.
Jak to? Dzieci nie rysują. To znaczy rysują, ale bez kolorów i tylko starają się odwzorować jakieś narzucane kształty. A gdzie swobodna, dziecięca ekspresja? Gdzie rozwijanie wyobraźni? Gdzie te wspaniałe kształty i kolory, które mogą się zrodzić tylko w nieskrępowanych głowach i sercach małych twórców? Gdzie uważność i dokładność tak bardzo potrzebna w nauce pisania i czytania. NIE RYSUJE!

Postanowiłam to zmienić.
Jako EDU Afryka prowadzę przyszkolne kluby „Kolorowa szkoła”. Docieram do szkół i bawię się z dziećmi. Rysujemy. Wyklejamy z plasteliny. Układamy puzzle. Bawimy się klockami. Czytamy książeczki. Uczymy się dbać o otoczenie. Czasami śpiewamy. Czasami coś inscenizujemy. Słowem jest kolorowo, twórczo. Niektóre dzieci mogą pobawić się aparatem fotograficznym i porobić zdjęcia. Słowem rozwijamy się poprzez zabawę.

Nie narzucam im niczego.
Rysujemy tylko i wyłącznie kredkami świecowymi. Nigdy tematem rysunku nie jest konkretny przedmiot. Chcę się zdystansować do tego, czego być może już zdążyły doświadczyć w szkole. A doświadczyły, że rysowanie jest trudne i rysowania trzeba się uczyć jak pisania. Rysowanie to praca a nie „jakaś tam twórczość.”  Proponowanymi przeze mnie tematami prac jest zawsze sytuacja, na przykład: „Święto”, „Praca w ogrodzie” , „Jak rybacy łowią ryby”, „Jak gotowane jest jedzenie, które lubisz najbardziej”.  W efekcie powstają prace z porozrzucanymi przedmiotami na całej kartce. Pojawiają się schematycznie przedstawione postacie ludzi. Dzieci powielają schematy, z którymi się wcześniej spotkały. Przerysowują jeden od drugiego. Gdy porównuję to, jak rysują dzieci w Polsce z dziećmi z moimi afrykańskimi dzieciakami to wyraźnie widać rodzaj „opóźnienia” w sposobie przedstawiania świata. Dzieci 6 – 7 letnie potrafią rysować „głowonogi”. Później pozostają przy wyuczonych schematach.

Początkowo dzieci rysowały tylko jednym kolorem kontur kształtu.
Zachęcałam je, aby używały wszystkich kredek. Dzisiaj kolory wypełniają całą kartkę. Jedno jest pewne, im więcej rysują, tym bardziej im się podoba. Robią to w sposób coraz bardziej odważny. Tworząc mają poczucie wpływu na efekt. To, w jaki sposób rysują zależy tylko i wyłącznie od nich. Ich prace są chwalone. Dzieci czują się doceniane. Wpływa to również na ich poczucie własnej wartości.

Ale najważniejsze jest to, że mogą  w nieskrępowany sposób wyrazić siebie. 

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

fourteen − four =