SĄSIEDZKA (BEZ)CZYNNOŚĆ

EKO/MIASTO Autor:

Mój sąsiad myśli, że wezwałem do niego policję.

Ale po kolei. Był piękny, wiosenny dzień, na zielonych gałęziach ptaki wiły swoje gniazda, a pszczoły latały w poszukiwaniu kwiatów do zapylenia. Nic nie mogło zmącić tej równowagi. A jednak zmąciło. Oto z szaleństwem w oczach wybiegł z bloku jakiś człowiek i rzucił się w osiedlową zieleń. Kiedy z dzikim uporem ciął krzaki, gałęzie, a w końcu drobne drzewa, sąsiedzi zaczęli wychodzić na balkony.

W tym momencie muszę zaznaczyć, że przez lata wydawał mi się kulturalnym i spokojnym człowiekiem.

Widziałem jak jeździ z dziećmi na rowerach, spaceruje po Zakrzówku i myje samochód, w każdej z tych codziennych czynności wydawał się człowiekiem dojrzałym. Całe to wrażenie zniknęło w jedną minutę. Mój sąsiad ciął gałęzie. Na gałęziach mieszkały ptaki. Można by zastanawiać się długo, dlaczego w jego głowie zaświtał taki pomysł. Zbyt dużo zieleni? Powietrze za czyste, ptaki za głośne? Nie. Jego telewizor nie odbierał sygnału, a winne tej sytuacji były rośliny za oknem. Nie mam telewizora, więc ten problem jest mi kompletnie obcy, ale skłoniło mnie to jednak do refleksji, jak bardzo może wyjść na jaw ludzka prymitywność przy tak trywialnych sprawach. Chwilowa niesprawność odbiornika doprowadziła do rozbudzenia się w nim chorych instynktów.

Założyłem buty, wziąłem torbę i telefon i wyszedłem z domu.

Mijając balkon mojego sąsiada, na którym aktualnie stał majstrując przy antenie, podszedłem i powiedziałem grzecznie, że za chwilę zgłoszę na policję jego wybujałą aktywność. Gdybym zacytował jego odpowiedź, artykuł prawdopodobnie nigdzie nie zostałby opublikowany, a jeśli chciałbym usunąć wulgaryzmy, nie zostałoby już nic. Zaroiło się od ludzi na balkonach, zaczęła się kłótnia, ktoś zarzucał mi „nieznajomość podstawowych praw fizyki“, które nakazują wyciąć drzewa dla lepszego odbioru TV. Wyjąłem telefon i powiedziałem, że naprawdę nie będę się wahał. W rzeczywistości wahałem się i to bardzo. Poszedłem do sklepu, a gdy wróciłem, spotkałem sąsiada w jakiś sposób zaniepokojonego. Zapytał, czy dzwoniłem. Powiedziałem, że zrobię to w domu. Wróciłem, z kubkiem kawy oparłem się na parapecie, a pod moim oknem przemaszerowali dwaj policjanci. Zaraz, kto? Telefon nieużyty czekał w mojej kieszeni, ba, zepsuty nawet, tak w ogóle to wziąłem go jako atrapę.

Funkcjonariusze obejrzeli zniszczenia, sąsiad niezmordowanie manewrował przy antenie.

Zaczęło się. Przesłuchiwali i jego, i jego córkę. Czy choć przy nich wykazał się odrobiną kultury? Czy człowieczeństwo wygrało w nim na chwilę nad pragnieniem telewizji, nałogiem niszczącym jego psychikę i relacje z innymi mieszkańcami bloku, z którymi naprawdę dobrze jest żyć w dobrych stosunkach?

Kto wezwał policję?

Okazało się potem, że zrobiła to kobieta, która nawet nosa nie wychyliła na balkon, by wziąć udział w kłótni. Nie żadna aktywistka, co to to nie, już raczej typ dobrej cioci, która kojarzy się raczej z talerzem pierogów niż kontaktem z władzą w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa. Jaki z tego morał? Po pierwsze, odpowiedzialność za wspólną sprawę należy do wszystkich. Naprawdę do wszystkich i każdy ma w swoich rękach przyszłość własnego otoczenia. Po drugie, nie ma sensu oceniać zaangażowania człowieka po jego zachowaniu czy wyglądzie. Niby oczywiste, ale czym zajmujemy się tak systematycznie jak oddychaniem? Wkładamy ludzi w ramy i przyklejamy etykiety. A rzeczywistość nie chce się przypasować i płata nam figla za figlem. I w końcu najważniejsze – nie bądźmy bezczynni. Zmiana nie przyjdzie sama, to my musimy ją zapoczątkować. A gdy weźmiemy odpowiedzialność za rzeczy tak drobne, jak kilka uciętych gałęzi, będziemy gotowi do wzięcia jej za sprawy coraz większe. I może o to właśnie chodzi, by nie stać z boku i obserwować, tylko działać aktywnie niczego po sobie nie pokazując.

Zatem do dzieła, ta planeta sama się nie uratuje.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

11 − five =

Najnowsze od EKO

CO ZAZIELENI KRAKÓW

Aktywni Mieszkańcy wraz z Zarządem Zieleni Miejskiej w Krakowie zapraszają wszystkich miejskich

NIC NOWEGO POD DRZEWEM

Od Wzgórz Krzesławickich po Dębniki i od Swoszowic po Prądnik Biały oraz

EKOLOGIA VS PSYCHE

Samemu wiele się nie osiągnie. Nie jest chyba zaskoczeniem, że rozwiązań konfliktów

MIASTO EKSTRAWERTYKÓW

– Możesz być trochę ciszej? – powiedziałam do syna, który trąbił przez

TRZMIEL NA BALKONIE

Trzmiel, często mylnie nazywany bąkiem, to wyjątkowo piękny owad. Uroku dodaje mu
do góry

Powered by themekiller.com anime4online.com animextoon.com apk4phone.com tengag.com moviekillers.com