MIASTO EKSTRAWERTYKÓW

EKO/ptaki Autor:

– Możesz być trochę ciszej? – powiedziałam do syna, który trąbił przez rurkę do nurkowania.

O tym, jak trudno napisać tekst, gdy słychać licznie dobiegające zewsząd dźwięki, wiedzą tylko ci, co próbowali. A ja próbuję właśnie teraz, bo później nie mam czasu, a jutro wyjeżdżam. Oczywiście mogę tekstu nie napisać i wytłumaczyć się tym, że bolała mnie głowa. Podobno to działa na facetów, ale nie jestem pewna, czy na redakcję Tygodnika Nienachalnego. Przecież nic wielkiego się nie stanie. Tekst nie powstanie, bo słychać za dużo dźwięków.

Słysząc tak wiele dźwięków nie słyszę własnych myśli, a lepiej je słyszeć, bo jak nie słyszysz własnych myśli – to właściwie czyje?

Możliwe, że czytelnicy podadzą mi kilka rozwiązań typu: idź do innego pomieszczenia, pomedytuj, skoncentruj się na tym, co robisz, wyjedź, posiedź na balkonie, wyłącz wszystkie sprzęty, zamknij okno. Część z tych wskazówek nawet przyniesie pożądany efekt tj.: ciszę i spokój.

Czy w mieście rzeczywiście chodzi o ciszę i spokój?

Wielu mieszczuchów wyemigrowało poza miasto między innymi po to, żeby zatopić się w ciszy. Oczywiście nie licząc biegania z kosiarkami co 7 dni lub z elektrycznymi nożycami do żywopłotów, czy myjek elektrycznych, pił spalinowych do drewna, quada, pompy do basenu i oczka wodnego. Przyznaję, prawie im się udało. Przynajmniej teoretycznie mają taką możliwość.

Sposobów na osiągniecie ciszy i spokoju jest wiele, każdy ma jakieś własne doświadczenia i pomysły na osiągnięcie tego stanu.

Jednak nie jestem pewna czy osiąganie ciszy i spokoju rzeczywiście jest kierunkiem, w jakim zmierza świat? Jak wskazują obserwacje naukowców, nasz świat staje się co raz głośniejszy. Ba! Ornitolodzy badali ptaki w mieście i zauważyli, że to czy dany gatunek przetrwa w mieście zależy od tego, czy jest w stanie przystosować się akustycznie do warunków, jakie w nim panują. Co to właściwie znaczy?

Ptaki żyjące w mieście zmieniają częstotliwość swoich treli.

Są też głośniejsze od swoich kuzynów żyjących na wsi. Szum miasta zmusza je do ewolucji właśnie w tym kierunku. Tylko głośne samce, które nauczyły się akustyki miasta, znajdują partnerki. Więcej o obserwacjach ornitologów można poczytać tutaj: LINK.

Czyje myśli są w mojej głowie wtedy, gdy nie słyszę samej siebie?

Słyszę właśnie te ptaki, które nie mogą przekrzyczeć kosiarki, szumu tramwaju, czy gwaru ludzi. Myślę o nich wtedy, gdy usilnie próbuję żyć w zgodzie z miejskim dźwiękiem. Podziwiam ich wytrwałe nawoływanie partnerki, radość piskląt z powodu dostarczonego do gniazda robaka. Ptaki, które właśnie teraz karmią swoje młode w gniazdach tuż za waszymi oknami. To im należą się tej wiosny brawa. Spójrzcie na nie przychylnym okiem i pamiętajcie, że żyjemy w „dźwiękowym smogu” zwykle go nie dostrzegając.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

one × five =